This page is hosted for free by cba.pl. Are you the owner of this page? You can remove this message and unlock many additional features by upgrading to PRO or VIP hosting for just 5.83 PLN!
Want to support this website? Click here and add some funds! Your money will then be used to pay for any of our services, including removing this ad.
  • Witaj na naszej stronie
Start Bez komży Z łuku już strzelam, czyli rozmowa z Piotrkiem Matuszakiem

Z Piotrkiem spotykamy się w parku pewnego słonecznego, kwietniowego przedpołudnia. Na naszą propozycję rozmowy na temat judo, które – jak się okazuje – uprawia od dawna, z chęcią się zgadza. Mimo swojego młodego wieku jest bardzo poważny. Odnosi się wrażenie, że w tej małej główce tkwi jeszcze więcej niż wydają się wyrażać jego jasne oczy. Jego brat Michał siedzi obok i wspiera go swoją obecnością. Milczy, nie wtrąca się, wygląda jakby wciąż odsypiał nieprzespaną noc, którą spędził na basenie. Spacerujący wokół ludzie nie przeszkadzali w trakcie rozmowy. Czasami tylko przestawiali nam fotografa.

Na macie i w rowie

Pierwsze pytanie wcale nie zaskakuje naszego rozmówcę. W rzeczywistości Piotrek sprawia wrażenie jakby już dawno znał na wszystko odpowiedź. A jeśli nie zna, wymyśli na szybko. Zaczyna filozoficznie – Teraz są niepewne czasy. Ludzie porywają dzieci, coraz częściej bijemy się w szkole. Swoje zainteresowanie judo uzasadnia właśnie wszechobecną agresją. Nieśmiało przyznaje, że robi użytek z nabytych doświadczeń. Widać po nim, że nie jest dumny z wykorzystywania umiejętności poza matą – Już w przedszkolu się biłem. I to dość mocno. Prosimy z uśmiechem, by opowiedział. Wyznanie poprzedza głęboki wdech. Opiera łokcie na kolanach i patrzy w drzewa – Kolega przezywał mnie i mojego brata. Przed moim blokiem był wtedy taki rów. Wepchnąłem go do niego i wskoczyłem za nim. Próbował się bronić, ale byłsem bardzo wściekły. W końcu uciekł do babci wzywając pomocy. Na pytanie czy rodzice wiedzą bez wahania odpowiada – Oczywiście! Opowiedzieliśmy to zaraz po powrocie do domu. Ale przegrany swoim rodzicom nie mówił nic, więc nie robiliśmy z tego afery.

Piotrek już wtedy trenował. Kolega musiał zatem uznać wyższość przeciwnika. Ale nasz rozmówca wraca do tej sytuacji raczej niechętnie, dlatego staramy się zmienić temat. Gdy pytamy o koszty uprawiania judo okazują się one niespodziewanie niskie. Piotrek wylicza z wrodzoną sobie dokładnością podnosząc lekko głowę, by przypomnieć sobie kwoty – 150 zł opłaty za semestr oraz składki, co miesiąc po 5 zł. 4 razy w tygodniu trening po 2, czasami 3 godziny. Za te pieniądze jeździmy też na zawody. Jednak te odbywają się rzadko i blisko domu. Mysłowice, Sosnowiec, Katowice – wymienia.

Kolor ma znaczenie

Od tej chwili mamy nadzieję rozmawiać tylko o sukcesach, których wbrew skromności Piotrka jest mnóstwo. Wydaje się nie być dumny ze swoich osiągnięć - Ostatnio w Mysłowicach przegraliśmy i od tamtego czasu nie mamy większych sukcesów. Jednak obaj bracia mają mnóstwo medali i dyplomów. Widzieliśmy kilka z nich - To za zajęcie konkretnych miejsc. Michał zajął pierwsze i trzecie, a ja drugie i trzecie – tłumaczy.