This page is hosted for free by cba.pl. Are you the owner of this page? You can remove this message and unlock many additional features by upgrading to PRO or VIP hosting for just 5.83 PLN!
Want to support this website? Click here and add some funds! Your money will then be used to pay for any of our services, including removing this ad.
  • Witaj na naszej stronie
Start Bez komży Będą szóstki, czyli rozmowa z Michałem Matuszakiem

Po rozmowie z Piotrkiem nadszedł czas na dialog z jego bratem – Michałem. Starszy o dwa lata, wyższy, raczej fizycznie niepodobny. Gdy poza wywiadem zadaje się pytania obu braciom, zabiera głos zdecydowanie rzadziej niż Piotr. Być może właśnie dlatego bywa tak zaskakującym rozmówcą i wciąż ma się wrażenie, że nie powiedział ostatniego słowa.

Trudne początki

Michał spośród swoich licznych zainteresowań postanowił opowiedzieć nam o jeździectwie. Bracia zamieniają się miejscami na ławce, na której siedzimy, aby Michał był bliżej dyktafonu i pada pierwsze pytanie podobne do tego, zadanego przed chwilą – skąd pomysł? Jest mój, nie rodziców – rozwiewa wątpliwości – U cioci mieliśmy kuca, ale gdy zmarł, poszukaliśmy dobrej stajni i tam zaczęliśmy jeździć. Wszystko od podstaw: najpierw pierwsze kroki, potem jazda na lonży, następnie już samodzielnie, bez niczyjej pomocy – wylicza. Jest niepewny daty pierwszej profesjonalnej przejażdżki – Zaczęliśmy obaj z Piotrkiem trzy, może cztery lata temu. Nazwy stadniny i miejsca, gdzie się znajduje, niestety nie pamięta.

Obie dyscypliny są bardzo trudne – podkreśla, zapytany czy są lepszymi judokami czy jeźdźcami. Robi to rzadko, ale tym razem zbywa mnie prostym – Trudno powiedzieć.

Zawsze myślałem, że jeździectwo jest trudniejsze. Michał utrzymuje, że niekoniecznie – Czasami, jeśli tylko ma się rękę do zwierząt, gdy pozna się je wystarczająco dobrze, spędzi się odpowiednio dużo czasu, by do niego mówić, wtedy bardzo łatwo jest takiego konia okiełznać. Zwierzę wyczuwa, czy człowiek jest dobry czy zły. Ostatnie zdanie dodaje widząc niedowierzanie w moich oczach.

Galopem

Konie zmieniamy. Są różne – mówi, wiedząc, do czego zmierzam. Czasami trafiamy na jakąś rozwścieczoną bestię – pojawia się szelmowski uśmiech, na który czekałem, a który trudno jest uchwycić na zdjęciach. Za każdym razem kontakt ze zwierzęciem rozpoczyna się od nowa – Dajemy mu suchara, marchewkę albo cukier. Piotrek nie wytrzymuje i wtrąca z uśmiechem na ustach – Z tym cukrem lekko przesadziłeś. Po chwili rozmowy Michał ustępuje pod siłą argumentów młodszego braciszka – No dobrze, tylko raz przynieśliśmy.

Jeździectwo to sport, który bracia uprawiają znacznie rzadziej niż judo. Michał nie ma rozpisanych treningów co do dnia i godziny. Wszystko zależy od pory roku. Poza tym w grę wchodzą tylko weekendy i dni wolne od szkoły. Oczywiście nie wszystkie – tłumaczy, dodając - Gdy przyjeżdżam, przebieram się, potem obsługa siodła dla mnie konia, a mnie pozostaje tylko wsiąść i jechać..