This page is hosted for free by cba.pl. Are you the owner of this page? You can remove this message and unlock many additional features by upgrading to PRO or VIP hosting for just 5.83 PLN!
Want to support this website? Click here and add some funds! Your money will then be used to pay for any of our services, including removing this ad.
  • Witaj na naszej stronie
Start Bez komży Rozmowa z braćmi S. czyli wytnijcie to później!

Obaj są z zupełnie innej planety. Odpowiedzi, jakich udzielali na pytania może bywały podobne, ale szczytem komizmu jest dostrzec w nich braterską krew i oglądać ich zmagania, gdy wzajemnie karcą się i poprawiają. Mateusz i Szymon Sadowski - prawdziwa dźwignia na umysł.

Od bójek o pilota...

Na małej salce gimnastycznej przy szkole w Kochłowicach zgłębiają tajniki Bushido Kempo Tai Jutsu. To połączenie wszystkich możliwych stylów walki jest ich sposobem na spędzanie wolnego czasu, prawdziwym hobby. Trenujemy od października, czyli niecały rok – mówi Szymon. Ale dużo już potrafimy – natychmiast podkreśla jego starszy brat, jakby bał się, że machniemy ręką i nie będziemy chcieli z nimi dłużej rozmawiać. Gdy zapytałem, co potrafią, Szymon po chwili zastanowienia odpowiada: kluczową dźwignię.

Zapisaliśmy się przez dziadka. Jego znajomy jest trenerem w szkole, w której mamy treningi. Ma czwarty dan i zajmuje chyba siódme miejsce w całej Polsce – fachowo objaśnia Mateusz. Pomyśleliśmy, że warto spróbować, pojechaliśmy od razu na następny możliwy trening i tak już zostało. Treningi odbywają się we wtorek i czwartek wieczorami. Zastanowiło mnie jak wyglądał ich pierwszy trening. Bardzo dobrze! – wypalają bez zastanowienia. Najpierw było zapoznanie się z Bushido, sprawy organizacyjne, ale zajęcia praktyczne oczywiście też były.

Mateusz opowiada o swoim pierwszym przeciwniku: Osoba o dwa lata młodsza, ale skończyłem to dźwignią i doprowadziłem do poddania. Mówi to nie bez dumy. Osobiście wydało mi się dziwne, że ktoś od razu przy pierwszej okazji pokonuje przeciwnika z większym stażem. Tutaj, co warto odnotować, z pomocą bratu przychodzi Szymon. Mateusz od zawsze lubił wrestling i już dużo wcześniej niektóre chwyty na mnie stosował. Biliśmy się o wszystko: o pilota, czasem za małe pieniądze. Ja z kolei wcześniej chodziłem na karate, ale odszedłem, bo denerwowała mnie trenerka. Uśmiechnąłem się. Wiem jak łatwo rozdrażnić Szymona. Zapytałem, czy próbował z nią zawalczyć, by udowodnić swoją rację. Niestety. Miała czarny pas.