This page is hosted for free by cba.pl. Are you the owner of this page? You can remove this message and unlock many additional features by upgrading to PRO or VIP hosting for just 5.83 PLN!
Want to support this website? Click here and add some funds! Your money will then be used to pay for any of our services, including removing this ad.
  • Witaj na naszej stronie
Start Bez komży Lubimy robić hałas, czyli rozmowa z Dawidem Matejkiem i Piotrkiem Czapkiem

Rozmowa z Dawidem i Piotrkiem była przyjemna z wielu przyczyn, ale wyjątkowa z jednego, zasadniczego powodu. Obaj bohaterowie niniejszego tekstu są bowiem efektem akcji werbunkowej przeprowadzonej przez naszych ministrantów. Na uwagę zasługuje fakt, że nie była to żadna ewangelizacja w szkole, szczególne starania animatorów. Chłopcy dołączyli do nas w wyniku zwykłej, codziennej rozmowy z kolegami z podwórka.

Prawa nowicjusza

Chłodne, pachnące październikiem i spadającymi liśćmi sobotnie przedpołudnie. Zaczynamy z tygodniowym opóźnieniem spowodowanym typowym dla tego wieku gapiostwem Piotrka, który już w zeszłą sobotę miał być wzięty w krzyżowy ogień pytań. Tymczasem w trakcie podróży do pokoju zwierzeń... zniknął. Cóż, dziewięciolatkowie mają swoje prawa. Tym razem się udało. Wywiad odbył się pod czujnym okiem Mateusza Dębskiego, który postanowił nam potowarzyszyć. Piotrek z Dawidem wygodnie usiedli na ławce i z błyszczącym zainteresowaniem w oczach wyczekiwali pierwszych pytań.

Przyjęci byliśmy razem, trzy tygodnie temu – przytakują. To było na mszy św. szkolnej w pierwszy piątek miesiąca. Datę 7 października powinni zapamiętać na długo. Ich droga do ministranctwa była daleka i zdecydowanie kręta, choć nie wszystko na to wskazywało. Ale po kolei...

Credo bez rymu

Piotrek od niedawna gra na gitarze, chodzi na dodatkowy angielski i pływa – Lubię wodę, potrafię pływać i chciałem to doskonalić – mówi. Startowałem kiedyś w zawodach, zająłem dziewiąte miejsce – opowiada nie mogąc się zdecydować czy czas, który osiągnął to trzy minuty czy trzy sekundy.

Interesuję się trochę sportem i muzyką – odpowiada zapytany o gitarę. Poza pływaniem grywa także z kolegami w piłkę nożną na podwórku – I mama ma mnie jeszcze na boks zapisać! – dodaje nagle, podnosząc głowę, zupełnie jakby przypomniał sobie o tym właśnie w tej chwili. Cieszy się na myśl, że będzie trenował ten sam sport, co jego animator - Karol.

W cały ten natłok zajęć wkracza jednak służba ministrancka – Pamiętam. Wtorek rano, środa wieczór – ostatnie zdanie wymawia jak hasło, życiowe credo, któremu brakuje rymu.

Dawid ma bardzo podobne zainteresowania. Poza służbą i wiekiem łączy ich piłka nożna i regularne wizyty na basenie. Dawniej Dawid trenował piłkę kopaną w szkole w Uczniowskim Klubie Sportowym, teraz robi to już tylko na podwórku. Ale pływa dalej i ściga się w zawodach, choć na razie bez większych sukcesów – Nie mam w domu żadnych medali ani dyplomów. Moja siostra ma trzy. Zapytany, czy próbuje z nią rywalizować i przegonić ją w ilości zdobytych na pływalni nagród lakonicznie odpowiada z uśmiechem łotra – Tak.

Werbunek

Co ciekawe, Dawid służbą zainteresował się dużo wcześniej. Dał temu wyraz wpisując się w naszą Księgę Gości jeszcze w czerwcu. Niestety na pierwszej zbiórce pojawił się dopiero po wakacjach. Dlaczego? Miałem przyjść, ale Patryk nie mógł, a sam nie chciałem - wyznaje. Okazuje się, że Dawida zwerbował właśnie nasz ministrant, Patryk Maciąg. Znamy się z podwórka, bo mieszkamy blisko siebie. Spotkaliśmy się przypadkiem na klatce schodowej w bloku, zaproponował mi to i od razu się zgodziłem - wspomina.

Z werbunkiem Piotrka było bardzo podobnie - Do bycia ministrantem zachęcił mnie Paweł Nalepka. Jest starszy ode mnie o 3 lata, ale znamy się, bo mieszkamy obok siebie. Opowiadał mi o tym, jak fajnie jest być ministrantem, że poza obowiązkami są również przyjemności – wycieczki, nagrody. Jak się okazuje, to również była zwykła, krótka rozmowa chłopaków z podwórka. Bawiłem się z kolegami, a Patryk dołączył do nas i wtedy się poznaliśmy. Kilka dni później zachęcał mnie i kolegów, ale tylko ja się zgodziłem i przyszedłem na zbiórkę.