This page is hosted for free by cba.pl, if you are owner of this page, you can remove this message and gain access to many additional features by upgrading your hosting to PRO or VIP for just 5.83 PLN.
Do you want to support owner of this site? Click here and donate to his account some amount, he will be able to use it to pay for any of our services, including removing this ad.
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl
  • Witaj na naszej stronie
Start Bez komży Gram raczej czysto, czyli rozmowa z Kamilem Lankoczem

Rozmowę z Kamilem planowaliśmy odkąd tylko do nas dołączył, a było to już miesiąc temu, bowiem bohater niniejszego tekstu wraz z kilkoma kolegami stanowi ważną część najnowszego zaciągu ministrantów na Witosa. Spotkaliśmy się po mszy św. w salce ministranckiej, gdzie od razu przeszliśmy do rzeczy.

W poszukiwaniu pychy
Kamil jest konkretny. Gram w piłkę w Ruchu Chorzów. Będzie chyba trzeci rok. Jestem rozgrywającym. Zapytany czy nie przeszkadza mu, że zdecydowana większość jego znajomych – wliczając w to piszącego te słowa – mieszkając w Katowicach kibicuje GKS-owi, odpowiada również jasno i zwięźle. Nie, nie przeszkadza mi to. W moim zespole mam też innych kolegów i wszyscy kibicujemy jednemu zespołowi. Nie mam takich problemów.

Czasami strzelam jak napastnik, choć głównie bramki zdobywam z rzutów wolnych. Najładniejszą taką bramkę zdobyłem z Gromem Tychy na jednym z turniejów – w jego głosie jest duma, zadowolenie, ale nie ma odrobiny pychy. Postanowiłem ją odnaleźć, lecz wróciłem na tarczy. Czasami strzelam w słupek – odpowiada na podchwytliwe pytanie z rozbrajającym uśmiechem, który za kilka lat będzie ozdabiał zapraszające na mecz plakaty. Najpierw w Chorzowie, a później.... No właśnie, co później?

Droga do Hiszpanii
Kilka lat w Chorzowie. Potem Barcelona. Kamil nie ma wątpliwości. Jest wielkim fanem Dumy Katalonii, uwielbia patrzeć na ich grę, ale o swoim zachwycie opowiada zupełnie inaczej niż jego rówieśnicy. Widać, że wie, o czym mówi. Pięknie prowadzą piłkę, ciężko im ją odebrać. Podoba mi się celność ich podań. Najbardziej lubię oczywiście Messiego. Bo na boisku i poza nim jest inny od reszty piłkarzy. Lubię jego zachowanie. Nie byłbym sobą, gdybym nie zapytał o antyidola. Tutaj również nie ma zaskoczenia. Cristiano Ronaldo. Nie lubię go.

Jednak dopóki nie będzie mu dane podać do Messiego, by ten strzelił zwycięską bramkę w finale Ligi Mistrzów, zalicza asysty w meczach ze swoimi rówieśnikami. Dopiero od czwartej klasy będziemy mieli prawdziwą ligę. Na razie gramy tylko w turniejach i sparingach, które odbywają się w soboty. Gdy ich nie ma, wtedy mam czas i przychodzę na zbiórkę – opowiada z rozbrajającą szczerością, do której zacząłem się już nawet przyzwyczajać.

Co poza piłką nożną, szkołą, służbą? Czy czasu wystarcza na coś jeszcze? Wszystkim leniom można pokazać Kamila i krzyknąć: jak najbardziej! Gdy tylko może, nasz ministrant zdobywa medale na pływalni. Dwa z nich trzyma w domu na honorowym miejscu obok wszystkich trofeów za indywidualne wyczyny i zespołowe osiągnięcia na piłkarskich turniejach.